Banana Republic Classic

Dziś mamy na tapecie pierwszy zapach odzieżowej marki Banana Republic. Brand należący do olbrzymiej odzieżowej korporacji GAP, która Europę traktuje po macoszemu. Mimo to ich perfumy, w przeciwieństwie do ubrań, są już od dłuższego czasu obecne nie tylko w perfumeriach internetowych, ale również w sklepach stacjonarnych największych graczy perfumowego rynku. Swoją buteleczkę nabyłem w atrakcyjnej cenie w jednym ze sklepów wirtualnych zachęcony pozytywną recenzją kolegi pirath’a na nieocenionym perfumowym forum fqjciora. Zakupu dokonałem oczywiście w ciemno i po kilku miesiącach użytkowania wreszcie mogę sobie odpowiedzieć na pytanie – strzał w dziesiątkę czy niewypał?

Największą siłą tego zapachu jest dla mnie przepiękne otwarcie. Jak na świeżaka przystało, nie zabrakło tu oczywiście cytrusów, ale nie zostały one ujęte w klasyczny świeży, koloński, nieco cierpki i ostentacyjny sposób. Mamy więc połączenie cierpkości dojrzałego grejpfruta ze słodyczą mandarynki z tą drugą wybijającą się zdecydowanie na pierwszy plan. Przyznam, że pierwszy raz wącham coś podobnego w otwarciu – zapach przypomina mi woń dopiero otwartej puszki mandarynek, dosłodzonych i zanurzonych w soku klementynek pozbawionych kwaskowatej cytrusowości. Serce ma zdecydowanie męski charakter i dopiero w tej fazie zapach nabiera nieco kolońskiego charakteru – przesądza o nim użycie skromnej, delikatnie przyczajonej w tle męskiej lawendy podrasowanej kwiatowymi, damskimi nutami rozwodnionego bzu. Z kolei drydown ucieka bardziej w „damską” stronę – piżmo, o dziwo mało syntetyczne, ze słodkawą, rześką nutą imbiru idealnie wpisującą się w, już zanikającą słodycz mandarynki z otwarcia. Zapach jest dobrze skonstruowany jak na uniseks – brak tu kolońskiej dosłowności, pachnidło jest przeuroczo okrągłe, delikatne i miękkie. Przy okazji idealnie wyważono balans między męskością a pierwiastkiem damskim. Użycie klasycznie męskiej lawendy równoważy delikatna, transparentna, bardziej kobieca baza. Niestety, trwałość i projekcja zdecydowanie rozczarowują… Zapach utrzymuje się bardzo blisko skóry i zupełnie z niej znika zaledwie 4 godziny po aplikacji.

Najlepiej do tych perfum pasuje określenie „sympatyczne” – są po prostu bezpretensjonalne i casualowe, bez wielkiego zadęcia i obiecywania czegoś więcej niż można by się po nich spodziewać. Mimo, że świeże, to na pewno nie są perfumy „do sportu”, „po siłowni”, czy „na jogging”, a raczej na leniwy, gorący dzień, kiedy jedyne na co mamy ochotę to kieliszek chłodnego vinho verde i leniwa obserwacja okolicy spod cienia kawiarnianego parasola. Na koniec powrócę jeszcze do pytania ze wstępu – na pewno nie jest Classic niewypałem, ale też nie rozłożył mnie na łopatki. Winne temu drugiemu jest przede wszystkim mizerna trwałość i ograniczona projekcja zapachu, choć domyślam się, ze ten zapach taki właśnie miał pozostać – prosty, skromny i osobisty – to nam ma umilać powolne, niespieszne chwile, a nie narzucać się otoczeniu. W tej roli sprawdza się znakomicie i jest w stu procentach warty, na dobrą sprawę niewielkiej, kwoty, za jaką można go nabyć. No i nie jest to na pewno pachnidło w 100% męskie, które kobieta będzie używać z zażenowaniem – przypuszczam, że moja narzeczona „wylała” na siebie więcej z mojej skromnej 50ml buteleczki niż ja, bo choć się tym nie chwaliła cieczy stopniowo ubywało🙂

w dwóch słowach: optymistyczna, wesoła, mandarynkowa interpretacja wody kolońskiej

Technikalia:

głowa: bergamotka, grejpfrut, mandarynka, nuty zielone

serce: wiciokrzew, lilak

baza: imbir, nuty drzewne, piżmo

nos: Jean-Claude Delville

data powstania: 1995

3 thoughts on “Banana Republic Classic

  1. no proszę, widzę że nie próżnujesz😉 dobrze jest przeczytać o dobre znanym zapachu w czyimś ujęciu… tu jesteśmy dość zgodni, to wspaniały zapach dla dwojga… nie jest pretensjonalny i nie cierpi na zaparcie… a dzięki temu nosiciel też czuje się swobodnie…
    ja z kolei nie narzekałem na jego trwałość… oczywiście wszystko zależy od aplikacji.. w przypadku Classica nigdy nie mogłem sobie odmówić około 10 chmurek, by móc pławić się w tym fantastycznym smakowitym otwarciu

    • Im chłodniej tym zapach trzyma się dłużej, ale, umówmy się, zapach na mróz to nie jest, a latem jest jednak bardzo bliskoskórny i, przynajmniej na mojej skórze, co najwyżej przeciętnie trwały…

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s