Aramis Life

Kiedy otrzymałem próbkę z tym zapachem (dzięki belor!) spodziewałem się lekkiego, wodnego, bez negatywnych konotacji, świeżaczka. Zapach okazuje się być jednak zupełnie inny od tego co obiecuje otoczka oraz kampania reklamowa. Niebieska ciecz, sportowiec (Andre Agassi) jako „twarz” perfum – czego można się spodziewać niż kolejnego odświeżacza po „sporcie”?

Wszystko rozpoczyna się dość klasycznie, od soczystego, cytrusowego „chlustu” z dominującą, przepiękną, słodko-gorzką nutą kumkwatu. Trwa on jednak tylko kilkanaście sekund, by stopniowo ujawniać serce zapachu. Nie ma tutaj śladu wodnych, nudnych, owocowych akordów. Zapach ewidentnie ukierunkowano w stronę przyprawową. Jest więc pieprz, ale nie tak ostry jak można by się spodziewać. To raczej pieprz w swoich delikatniejszych odmianach (zielony? biały?). Chociaż właściwie może to być czarny pieprz, który „zielenieje” wskutek towarzyszących mu ingrediencji – liścia fiołkowego, który próbuje się wyłonić spod ziarenek oraz ogórka, w żadnym razie w odmianie holenderskiej – czyli totalnie bezsmakowej zielonej tubie z wodnistym miąższem w środku. To uczciwy, polski (w tym momencie wstajemy i intonujemy „Jeszcze Polska nie zginęła…”), szklarniowy ogórek, czyli taki posiadający jakikolwiek zapach i smak. Przyznam, że jest jednak ciężkawo jak na świeżaka i nie pomagają nawet refleksy mięty – czuć ją, ale bardzo ukrytą i w żadnym momencie nie próbująca wybić się na pierwszy plan. Esencją i największa siłą zapachu jest jednak baza, w której zapach tężeje jeszcze bardziej. Jest ona ewidentnie drzewna, ciepła. Cedr to już klasyczny składnik bazowy i jest tu ewidentny, ale pierwsze skrzypce gra jednak drzewo oliwne, które bardzo woń ociepla, ogrzewa, sprawia, że zapach staje się nieco oleisty. Zaskoczenie w zapachu, który z założenia ma być letni, świeży. Projekcja przez cały czas (cytrusowego, kilkuminutowego otwarcia nie liczę) jest raczej delikatna, a całość gaśnie po ok. 8 godzinach – w sam raz na „szychtę”. Jedyne czego brakuje i co obniża finalną notę to właśnie jego „bliskoskórność”. Otwarcie jest bardzo „in your face”, ale im dłużej tym zapach przygasa coraz bardziej i delikatnieje. Trochę za bardzo…

Nie jest Life arcydziełem perfumiarstwa, ale zasługuje na szacunek i uwagę pośród innych zapachów. Niekoniecznie tylko na lato i wcale nie „tylko do sportu”. Za pięćdziesiąt kilka złotych możemy mieć zapach, który, moim zdaniem, będzie doskonałym wyborem do biura – ciepły, niezbyt nachalny dla otoczenia, a przy tym interesujący i z własnych, choć subtelnym i raczej dyskretnym, charakterkiem. Po głębszym przemyśleniu stwierdzam, że Agassi jednak całkiem nieźle wpisuje się w kampanię reklamową, zwłaszcza, że zapach wyszedł w momencie, kiedy Andre swoją karierę właściwie kończył. Tak więc wciąż sportowiec, ale taki, który największe sukcesy ma już za sobą, który niczego nie musi udowadniać, który jest wystarczająco pewny siebie nie popadając jednocześnie w arogancję i zadufanie, który, mówiąc delikatnie, „ma wszystko w trąbce”, bo swoje już zrobił.

w dwóch słowach: świeży, ale jednocześnie ciepły i nienachalny zapach dla każdego i na każdą okazję

Technikalia:

głowa: kumkwat, limonka, bergamotka

serce: ogórek, liść fiołka, mięta, kardamon, kolendra, pieprz

baza: drewno oliwne, drewno sandałowe, cedr, skóra

nos: Raymond Matts

data powstania: 2003

8 thoughts on “Aramis Life

  1. Drewno oliwne? Czuję się zaintrygowana.
    I jeszcze ta ilustracja… Przetestuję przy okazji. Choć nie wiem, jak przetrwam ten cytrusowy chlust.😉

    • Nie ma się co przerażać – po pierwsze jest to otwarcie ładne (kumkwat!), po drugie trwa, z górą, tylko kilka minut. Mnie jakoś kolor niebieski, nuty wodne, cytrusowe, generalnie „świeże”, nie odstraszają, choć zgadzam się, że dużo łatwiej natrafić w tym przypadku na tanie chemikalia… Ale Aramis to akurat inna bajka i pozory w tym przypadku bardzo mylą. Polecam recenzję fqjciora na jego starym blogu – jest mocno zbieżna z moimi odczuciami, więc to już drugi głos, że Life to nie kolejny klon Cool Water’a

      • Kumkwat to NIE jest zaleta. :)))
        A na tanie chemikalia można natrafić w każdym kolorze. Mnie chyba nawet dobre, szlachetne zapachy w odcieniu blue (metaforycznym) nie będą pasowały. Ale kto wie… Nosiłam Angela, noszę A*Mena… Tyle, że żaden z nich nie pachnie blue.

      • No chyba, ze się kumkwat nie podoba i nie smakuje🙂 Co do niebieskiego – przyjęło się generalnie, że niebieski = woda = pospolity świeżak = nie warto zawracać sobie głowy. Są oczywiście od tej „niebieskiej propagandy” odstępstwa właśnie w rodzaju Angel’a czy Azzaro Visit. Ale, tak czy inaczej, trochę nie rozumiem tej delikatnej pogardy dla zapachów wodnych panującej na forach i blogach – dobry świeżak w taką pogodę jak chociażby dziś – duszno i parno – zawsze będzie w cenie. A wiem co piszę, bo siedzę w tej chwili w pracy mokry jak ścierka🙂 i odliczam każdą minutę do wyjścia – przede wszystkim dlatego że rano było chłodniej i „zarzuciłem” Zirh’a Ikon… Marzę żeby w końcu się odświeżyć bo czuję się jak palacz kotłowy Orient Expressu🙂

        Ale już powracając do meritum – w Life kumkwat jest kumkwatem 2-minutowym🙂

  2. Stanowczo protestuję w sprawie pogardy wobec pogardy dla świeżaków!😉 Co powiedziałbyś o kimś, kto na typowe zapachy świeże reaguje mdłościami, migreną czy „tylko” pogorszeniem nastroju; niezależnie od tego, czy używam ich ja, czy ktoś inny? Żeby był śmieszniej, problem nie jest psychologiczny, bo na mojej skórze świeżaki mydlą się, kisną albo znikają średnio po trzech-czterech godzinach. I to pomimo wciąż ponawianych prób testowych. Inaczej być nie chce.
    Za to przyprawy, kadzidła i inne ciężkie potwory rozwijają się nad podziw pięknie; czym byłoby lato bez Sequoi CdG, Ambre Russe, Messe de Minuit czy popularnego Słonia Kenzo? Aż boję się pomyśleć!😉 Pod względem perfumowym lato naprawdę potrafi być najcięższą porą roku.🙂
    Za to doceniam świeżość niesztampową, płynącą z zapachów kamfory, lawendy, mięty, niezmydlonego irysa, nut okołoświerkowych… Klasyczne odświeżacze typu Larendogra czy Woda Kolońska 4711 także potrafią być bardzo zacne, choć wyłącznie na osobach trzecich.
    I tak to wygląda.

    A wypowiadam się w pierwszej osobie, ponieważ jestem jedynym człowiekiem, którego gusta umiem w miarę rzetelnie opisać.🙂 Choć z gustami zwierząt radzę sobie jeszcze gorzej…

    • Jeśli mój wpis na temat pogardy dla pogardy dla świeżaków kogoś uraził, zbulwersował i pohańbił to bardzo przepraszam – włosiennica już czeka w domu😉 A teraz składam samokrytykę – w pełni rozumiem sytuację, gdy pewne nuty na kimś „nie grają”, w moim przypadku również wśród tych kilku zapachów których na sobie nie trawię większość to świeżaki. Co nie zmienia faktu, że zapachy „niebieskie” są chyba najrzadziej recenzowane i łatwo jedynie o opinie w stylu, hmm, „męsko-wizażowym” – czyli coś w guście „Cool Water jest przezajebisty – zużyłem już 14 flakonów”. I na koniec oficjalne oświadczenie – też jestem zwolennikiem świeżości raczej w „zielonym” niż ozonowo-oceanicznym stylu.

      • Hmm.. wychodzi na to, że sama też się zapędziłam. Już chowam święte oburzenie do pudełka.😉 I niech póki co nie wyłazi.
        Brak recenzji „niebieskich” świeżaków może wynikać z mody, albo ich popularności. w końcu wspomniane przez Ciebie Cool Water jest bardzo popularne, w obu wariacjach. A jakoś tak się przyjęło, że forumowe recenzje oraz blogi piszą pasjonaci.😉 Poszukujący nowych bodźców i większej lub mniejszej (ale zawsze jakiejś) oryginalności. Może to stąd… W takim razie złą passę należy przełamywać!🙂
        BTW, też nie lubię jednozdaniowych opinii ograniczających się do „zajebisty zapaszek” czy „straszny śmierdziel”. Tak to sobie można przy piwie gadać, własnej opinii uzasadnić już nie łaska?

      • Wspominając Cool Water miałem tylko na myśli ikonę pewnego stylu – są w tej kategorii zapachy „trochę” oryginalniejsze🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s