Nautica Classic

Kupiłem ten zapach totalnie przez przypadek. Zauważyłem w pewnym momencie na swojej zapachowej półce sporą nadwyżkę zapachów mocnych, ostrych, ciężkich, słodkich, niesprawdzających się i duszących w cieplejszych porach roku. Tak więc przy okazji innych zakupów dołączyłem go do zamówienia. Nie ukrywam, że decydujące znaczenie miała tu cena (22 zł – tak tak, nie brakuje tam żadnego zera🙂 ) bo już pojedyncze opinie wygrzebane w czeluściach sieci raczej zniechęcały. Szybka kalkulacja – flakon perfum czy 3,5 kilo cukru😎 i tak oto stałem się ich posiadaczem.

Marka nawet dla nieźle zorientowanego fana perfum w Europie totalnie nieznana i można by wręcz powiedzieć – niszowa (hahahaha). Jednak tylko w Europie… Szybki rzut oka na amerykańskie drogerie, sklepy internetowe, fora – i co się okazuje? W USA zapachy i ubrania tej firmy są znane i używane na równi z innymi ikonami amerykańskiego stylu, czyli Hilfigerem, Ralphem Laurenem i innymi Kleinami. Dodatkowo wyroby tej firmy są tańsze od konkurencji, co sprawia, że perfumy te stały się w latach 90-tych mega popularne. To prawdopodobnie Nauticą pachniał w tym czasie przeciętny amerykański uczeń High-School’u. Czyli przeciętne perfumy, dla przeciętnego „average Joe”. Czy aby na pewno?

Już sama nazwa wskazuje z czym mamy do czynienia (z ang. nautical – morski, żeglarski). Od początku czuć, że mamy do czynienia z nutami wodnymi, morskimi. Cytrusy z opisu nut zapachowych? Wolne żarty… Otwarcie jest właśnie morskie – niemal fizycznie czuć na twarzy słoną mgiełkę morskiej wody. Niestety jest przy tym bardzo syntetycznie i to silnie w stronę detergentową (skojarzenie wędruje w stronę najtańszych proszków do prania – tych bez dodatków zapachowych i technologii rodem z NASA). To wrażenie na szczęście zanika. Wraz z rozwojem zapachu słoność nieco łagodnieje, nuta taniego detergentu też się ulatnia, ale wciąż jest świeżo – im dłużej, tym bardziej w pudrowo-mydlanym stylu. Słoność jakby znika, choć nie do końca – to tak jakby do słonej, morskiej wody wrzucić garść płatków mydlanych i szorować tą miksturą drewniane, przeżarte solą nielakierowane dechy. To, że nie jest słono, nie zmienia jednak w znacznej mierze ogólnego odbioru zapachu, czyli nieco wytrawnej świeżości. Tak jakby pokład zgrzało słońce i po odparowaniu został na nim słonawy puder. Baza właściwie się nie ujawnia – słone otwarcie stopniowo się wysładza (co nie znaczy, że w którymkolwiek momencie jest słodko) i „wymydla” aż do zupełnego wygaśnięcia na skórze po ok. 6 godzinach. Tu jednak, trzeba brać poprawkę, że większość zapachów dość dobrze trzyma się mojej skóry, a jednym z najczęściej spotykanym na forach zarzutem względem Nautici jest katastrofalna 2-3 godzinna trwałość.

W dzisiejszych czasach nie jest ten zapach niczym nowatorskim, rzucającym na kolana, super oryginalnym, ale to co oferuje opakowanie, nazwa, kolor cieczy i budzące tym anturażem skojarzenia perfumy oddają w 100%. Tak więc jest jak miało być – słona morska woda, rześka bryza, wodna świeżość, bez wrażenia „zatęchłego bajora”. Myślę, że znajdą tu coś dla siebie miłośnicy Cool Watera, Kenzo PH, Columbusa, Prady Infusion d’Homme – choć zapach nie przypomina żadnego z wymienionych, to łączy w sobie elementy charakterystyczne dla powyższych. Jeśli już podawać konkretne odniesienie jakie mi się nasunęło to „Grey Flannel bez fiołka”. Czyli świeżo, nie męcząco, miło. Następnego flakonika pewnie nie będzie, ale ten zużyję bez żadnego przymusu. Przy tej cenie za jaką można ją dostać (22zł za 50ml, ok. 40zł za „setkę”) naprawdę trudno się rozczarować. Trzeba tez pamiętać, że to co dziś potraktujemy jako sztampowe i nieodkrywcze na początku lat 90-tych mogło, i pewnie było, o czym świadczy popularność w tamtym okresie, nowatorstwem. Nautica, nie bez przyczyny, bywa do dziś traktowana w Stanach jako „reference” dla zapachów morskich, oceanicznych.

w dwóch słowach: mało oryginalny, ale i nie narzucający się i nie pozbawiony klasy zapach oddający atmosferę morza

Technikalia:

głowa: bergamotka, cytryna

serce: szałwia

baza: drewno sandałowe, ambra, piżmo

nos: Robert Gaudelli

data powstania: 1992

2 thoughts on “Nautica Classic

    • Skład jest różny w zależności od miejsca gdzie sprawdzisz – ten jest akurat najskromniejszy jaki znalazłem. Zresztą nie jest to zapach, który wchodzi w monotematyczne akordy – nic z osobna nie czuć tu ani przez chwilę.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s